czwartek, 20 września 2012

Lawendowa Farma, Plastelinka Muminka

Plastelinkę Muminka dostałam od kochanej Lady In Purplee :* Jest to kosmetyk bardzo, bardzo ciekawy.

Plastelinka to swojego rodzaju czyścik do twarzy. Dlaczego plastelinka? Bo konsystencją i plastycznością przypomina właśnie plastelinę. Oto, co pisze o produkcie jego twórczyni:

Plastelinki, bo mają podobną konsystencję, można je wałkować, turlać , jak prawdziwą plastelinę, a czyszczące, bo ich zasadniczym składnikiem są glinki kosmetyczne, a konkretnie francuskie glinki z Argiletz. Glinki, swoje wielorakie pozytywne działania pielęgnacyjne i lecznicze zawdzięczają zawartości soli mineralnych i mikroelementów takich jak: krzem, aluminium, magnez, wapno, żelazo, fosfor, sód, potas, miedź, cynk, selen. Glinki usuwają złuszczony naskórek, oczyszczają pory, adsorbują nadmiar tłuszczu, brud i toksyny szkodliwe dla skóry, poprawiają krążenie krwi.; skóra po nich jest gładka i zregenerowana. (ŹRÓDŁO)

Plastelinka Muminka przyszła do mnie w plastikowym słoiczku. W środku ujrzałam zieloną kulkę z cząstkami lawendy. Kulka pachnie ziołami i oczywiście lawendą.


Jest to produkt w 100% naturalny. W składzie figurują glinka kaolinowa, mączka migdałowa, gliceryna, suszony kwiat lawendy oraz olejek lawendowy. Ze względy na brak jakichkolwiek konserwantów czyścik należy zużyć w ciągu dwóch miesięcy od daty produkcji i właśnie tyle czasu zajęło mi zużycie tej 50 gramowej kulki przy częstotliwości stosowania raz na 2-3 dni.

Jak stosowałam ten produkt? Nabierałam na dłoń ilość wielkości ziarna fasoli, rozdrabiałam z niewielką ilością hydrolatu (z kwiatu pomarańczy) i wcierałam to w twarz. Plastelinka nie rozpuszcza się pod wpływem wody, tylko tak jakby się rozpada? Nie potrafię tego efektu opisać. Po zroszeniu hydrolatem w dłoni zostawały mi grudki glinki oraz mączki i cząsteczki lawendy. Nie dało się tego zaaplikować inaczej niż przez wcieranie właśnie. Potem zostawiałam te grudki na buzi na kilka minut, po czym wszystko zmywałam wodą.

czy wyglądam jak muminek? chyba nie...


Efekty? Znakomite! Plastelinka spokojnie może nam zastąpić mydło/żel do mycia twarzy. Glinka i mączka wchłaniają zanieczyszczenia takie jak sebum, resztki makijażu, itp. Skóra po zastosowaniu produktu jest ładnie rozświetlona i wygładzona, pory delikatnie ściągnięte. Produkt jest przy tym bardzo delikatny dla skóry i jej nie wysusza.

Czy zauważam w Plastelince jakieś wady? Owszem, jedną - podczas wcierania tego w twarz część grudek osypuje się do zlewu/brodzika, więc małe sprzątanie jest nieuniknione.

Plastelinka kosztuje 9,50 zł.

Jeśli macie ochotę na eksperymenty z czyścikiem w takiej formie, polecam :)

50 komentarzy:

  1. Jaka obłędna nazwa :) Temu kto ją wymyślił należy się nagroda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdaje się, że twórczyni Lawendowej Farmy sama wymyśla nazwy swoich kosmetyków, ale głowy nie dam sobie uciąć :)

      w ofercie sklepu jest jeszcze Plastelinka Ufoludka :]

      Usuń
  2. pierwszy raz z czymś takim się spotykam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to był mój pierwszy kosmetyk w takiej postaci :)

      Usuń
  3. Nazwa jest fantastyczna ^^ ale po opisie działania stwierdzam, że zostanę przy savon noir (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się - świetna nazwa :) rozumiem, ja się mydła Aleppo również nie wyrzeknę :)

      Usuń
  4. Genialna nazywa. Dawno nie przeglądałam strony lawendowej farmy. Muszę nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno polecam również pomarańczowy balsam do ust :) bosko pachnie i dobrze działa :)

      Usuń
  5. Nazwa stanowi już połowę sukcesu :D Ciekawy produkt!

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne :P Choć pierwszy raz słyszę o takim czymś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tego typu produkty nie są zbyt popularne :)

      Usuń
  7. pierwszy raz słysze o tym produkcie i podoba mi się co słyszę! muszę mu się przyjrzeć! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ae fajne, jeszcze nigdy czegos takiego nie widziałam

    OdpowiedzUsuń
  9. nazwa genialna:) ja jednak wolę micele, ale ciekawie brzmi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. micele służą do demakijażu. plastelinka nie służy do demakijażu, ale do oczyszczania twarzy już PO demakijażu :)

      Usuń
  10. Ciekawe. Nie znam tego produktu, ale oczywiście jestem na tak, bo uwielbiam naturalną pielęgnację. Mam wrażenie, że ta kulko-plastelina świetnie by sprawdziła się na mojej buzi. Moja cera jest bardzo wymagająca i uwielbia naturalne kosmetyki:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam wrażenie, że to bardzo podobny produkt do pasty z Lush'a Angels On Bare Skin.
    Laawendowa Farma zrobiła u mnie dobre wejście, pragnę coraz więcej. Coś mi się wydaje, że nie oprę się kolejnemu zamówieniu choć Plastelinka Muminka nie jest moim faworytem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie znam Angels, więc nie mam porównania :)

      zależy co lubisz do oczyszczanie twarzy ;)

      Usuń
    2. A dal mnie lawendowa farma to właśnie taki polski lush :) a lepiej wspierać to co polskie :)

      Usuń
    3. owszem, owszem :)

      choć w moim przypadku ostatnie zdanie ma reakcja mojej skóry ;)

      Usuń
    4. Z jednej strony zgodzę się, że LF jest najbliższa Lush'owi ale tak, jak pisze Simply ostatnie i najważniejsze zdanie ma moja skóra :) oraz jej reakcja.

      Do oczyszczania lubię żele, mydła, olejki, pasty w stylu Aqua marin Lush'a czyli wszystko, co ma określoną konsystencję. Takie, jak Plastelinka nie bardzo ;)

      Usuń
    5. ja w sumie również preferuję kosmetyki o określonej konsystencji, ale testowanie plastelinki było ciekawym doświadczeniem :)

      Usuń
  12. Uwielbiam te nazwy! Mi również ta pasta skojarzyła się trochę z Lush :)

    Super, że ta plastelinka tak dobrze działa i faktycznie ma sporo dobrego w składzie, muszę kiedyś wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat nie znam tego produktu Lush :) a plastelinkę polecam :)

      Usuń
  13. Alle fajny produkt; D Pierwszy raz go widzę ;P. Tylko ciekawe czy w tych moich drogeriach go znajde ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wątpię. kosmetyki Lawendowej Farmy są sprzedawane tylko w ich sklepie internetowym :)

      Usuń
  14. No to na pewno zamówię go następnym razem, bo jeszcze kilka rzeczy muszę z LF wypróbować (niesamowicie mnie ciekawią perfumy!). W ogóle to uroczo wyglądasz z taką plastelinką ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LF bardzo dobrze rokuje :) cukierkiem do ust od Ciebie jestem zauroczona (ten boski zapach...)

      ha ha, dzięki :*

      Usuń
  15. świetna nazwa :) wygląda jak Lush na łapce :D ale myślałam, że na twarzy będzie bardziej zielono :P hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie jest bardzo zielono. jest... grudkowo :P

      Usuń
  16. To dlatego Muminek ma taką alabastrową cerę, co pryszcza nie zaznała?!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ooo, ciekawy produkt, jeszcze o nim nie słyszałam, a recenzja zachęca do testów :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo mnie kusi kilka produktów z lawendowej farmy, między innymi właśnie ich plastelinki :) Na pewno kiedyś kupię i wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ciekawy produkt, może kiedyś się skuszę:))

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawy produkt, chyba się skuszę na małe zamówienie na LF :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja dopiero zaczynam przygodę z LF, ale póki co jest dobrze :)

      Usuń
  21. mnie nie kręcą takie wynalazki, ale nazwa pomysłowa:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Miałam, ale nie zachwycił mnie ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...