niedziela, 23 września 2012

Marion SPA, matująca maska na twarz

Maseczkę kupiłam w małej osiedlowej drogerii w Gdańsku za 4,20 zł. Ponieważ jest to maska w płachcie, jest oczywiście jednorazowego użytku.

Nie ukrywam, że do zakupu skusiły mnie obietnice producenta:


Płachta jest przycięta w strategicznych miejscach w taki sposób, że mniej więcej da się ją dopasować do kształtu twarzy. Jest porządnie nasączona, raczej niepodatna na rozerwanie i nie zsuwa się z buzi. Płyn ma okropny, intensywny zapach chemicznych kwiatków, który sprawił, że 10 minut z tą maską wcale nie były przyjemnością. Poza tym mając to cudo na twarzy odczuwałam niepokojące pieczenie, choć na szczęście nie przełożyło się ono na podrażnienie naczynek i widoczne zaróżowienie skóry (na bieżąco kontrolowałam sytuację). Niemniej przez to pieczenie nie odważyłam się przedłużyć czasu trzymania płachty na twarzy, a trzeba Wam wiedzieć, że po przepisowych 10 minutach materiał wciąż jeszcze był dość mokry. Cóż, wyrzuciłam, bo nie chciałam przez przypadek zrobić sobie krzywdy.

Jeśli chodzi o działanie, czyli najistotniejszą kwestię, tu jest dobrze. Po zdjęciu płachty moja buzia była rzeczywiście bardzo matowa, i mimo że nałożyłam krem na noc (skóra po maseczce nie była wystarczająco nawilżona), rano obudziłam się z nadal z matową twarzą. Poza tym maseczka rzeczywiście ładnie ściągnęła pory i delikatnie je oczyściła.

Aha, nie polecam stosowania maski przy ludziach. Chyba nie chcecie, żeby ktoś Was zobaczył w takim stanie:

buahahahaha, -100 do atrakcyjności ;)

42 komentarze:

  1. Twarzowo, w sam raz na randkę :D
    Mnie pewnie odstraszyłoby to pieczenie i zapach. Mam skłonności do uczuleń i wolałabym nie ryzykować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwłaszcza, jeśli chcemy GO przegonić :D

      rozumiem. ja, jak wspominałam, na bieżąco kontrolowałam sytuację i byłam w każdej chwili gotowa szybko płachtę zdjąć i umyć buzię :)

      Usuń
  2. rzadko zdarza sie, ze matujaca produkty naprawde matuja. a tu taka niespodzianka:)
    hihi ja lubie straszyc mojego faceta twarza z maseczka, szczegolnie jak maseczki maja jakis dziwny kolor:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten produkt naprawdę matuje :)

      ja z kolei nakładam maseczkę na czas prysznica i balsamowania się, tak że nikt nie widzi :P

      Usuń
  3. nie przepadam za tymi w płatach, dziwnie mi w nich
    Simply, dobrze jest! nie straszysz, jak na buźce jest spirulina wygląda się jak shrek
    a np o hennie khadi moja mama mówi,że wygląda jak kupa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spirulinę na pewno wypróbuję, ale w niej też się nikomu nie pokażę :P

      Usuń
    2. oj tam, nie ma co
      ja mówię,że dla urody
      dla zdrowia i dobrej kondycji skóry, ale i tak nie rozumieją...

      Usuń
    3. heh, moja mama również nie rozumie, że maseczki są dobre dla skóry :/

      Usuń
  4. haha, szałowy look kochana! : DD

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę odstrasza mnie to pieczenie no i brak mi systematyczności do sięgania po maseczki...
    Obiecałam sobie, że raz w tygodniu będę robić sobie domowe spa :D Zobaczymy, co z tego wyjdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sobie robię maseczki dwa razy w tygodniu. w środku tygodnia coś oczyszczającego/matującego, a w weekendy peeling+coś nawilżającego/regenerującego :] kocham się maseczkować, ale staram się nie przesadzać ;)

      Usuń
  6. Ja wczoraj też testowałam maseczkę w płachcie tyle że innej firmy (Dermo Pharma). Zamieściłam równie "kompromitujące" zdjęcie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co tam, niech się dziewczyny pośmieją ;)

      Usuń
  7. bardzo lubię wszelakie maski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też :) choć glinki i algi są najlepsze :)

      Usuń
  8. Nigdy nie używałam takiej maseczki, z chęcią bym wypróbowała! Muszę się rozejrzeć :). W maseczce wyglądasz bardzo fajnie, żebyś Ty mnie widziała jak się wysmaruję glinką ghassoul + spirulina. Potwór z bagien, albo gorzej ;).

    OdpowiedzUsuń
  9. jakoś za maseczkami marion nie przepadam, po tym jak wykonałam ich maseczkę na włosy - omijam je z daleka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale maseczek na twarz nie próbowałaś? bo znalazłam wśród nich hit, o którym wkrótce napiszę :)

      Usuń
  10. Muszę wypróbować taką formę maseczki!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kupię sobie taka maskę na Halloween ;) Zrobię furorę na osiedlu!

    OdpowiedzUsuń
  12. No coś Ty, przecież wyglądasz cudnie :D Tylko trochę mrocznie :D

    Ja się raczej nie skuszę, jestem przywiązana do glinek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. glinki i algi ponad wszystko, ale czasem z ciekawości je zdradzam z czymś innym :)

      Usuń
  13. Mnie takie maseczki po prostu przerażają, jakbym się tak w lustrze zobaczyła to moje serduszko mogłoby nie wytrzymać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie nie narażaj serducha na takie widoki :D

      Usuń
  14. przetestuję, oczywiście nie przy ludziach:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Aaaaaaaaa duchy powracają !hahahahah wyglądasz uroczo!!

    OdpowiedzUsuń
  16. śmieszne te maseczki :) ale są jednorazowe i ich koszta wychodzą drogo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm, może... ale od czasu do czasu można ;)

      Usuń
  17. jak kocha to i w masce całować będzie :P
    chyba muszę sobie takie cudo zakupić i przetestować nerwy mojego Ukochanego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja testuję jego nerwy jedynie na glinkach :D

      Usuń
  18. Własnie wyglądam tak samo jak Ty na zdjęciu, sprawdzam działanie maseczki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest ktoś w domu, żeby postraszyć? ;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...