środa, 24 października 2012

Balea, Deo Roll-on, Clear&Safe 48 h

Dziś mam dla Was recenzję pierwszego kosmetyku z niemieckich zakupów. 

Było warto inwestować w dezodorant Balei, czy nie?


Jak widać, jest to dezodorant w kulce o standardowej dla tego typu kosmetyków pojemności. Kulka działa sprawnie - nie zacina się, dozuje odpowiednią ilość kosmetyku. Produkt ma przyjemny, cytrusowo-kwiatowy zapach. Nie podrażnił mi skóry pod pachami. Co ważne, nie zostawia na ubraniach białych śladów.

I tu w zasadzie kończą się plusy. Producent obiecuje 48-godzinną ochronę przed przykrym zapachem. Nie, proszę państwa, tu takich cudów nie ma. W ogóle nie ma cudów. Mimo iż stosuję kosmetyk dwa razy dziennie, już po 4-5 godzinach czuję się niekomfortowo, a nie jestem szczególnie potliwą osobą (perspiracja w granicach normy). Ok, nie jest to antyperspirant, a więc nie blokuje wydzielania potu, ale jako dezodorant kosmetyk powinien chronić przed przykrym zapachem. A ten pan nie do końca chroni... Już w połowie dnia pracy jedyne, na co mam ochotę, to prysznic. Skoro ten pan nie sprawdza się u mnie jesienią, wolę nie myśleć, jakbym psioczyła na niego latem...

Zużyć zużyję, ale wrócę z podkulonym ogonem do sprawdzonych kulek.

Macie jakieś doświadczenia z tym produktem lub jakąś inną jego wersją?

63 komentarze:

  1. Nie lubię takich antyperspirantów, które nie działają :) dobrze wiedzieć, że to kiepski produkt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dezodorant, a nie antyperspirant :)

      a kto lubi... od tych produktów zdecydowanie oczekujemy działania ;)

      Usuń
  2. Ja uwielbiam dezodoranty z Balea, ale te w kulce jakoś mnie nie przekonują. Moim hitem była wersja waniliowa- najcudowniejszy zapach w dezodorancie jaki w całym życiu miałam, ale niestety chyba ją wycofali :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba że to była LE :]
      ja w każdym bądź razie nie mam już ochoty na dalsze testy...

      Usuń
    2. No właśnie nie była, bo przez ponad rok mogłam ją dostać, ale chyba zmieniali gamę zapachów. Mam nadzieję, że Cię to do Balea nie zniechęciło :)

      Usuń
    3. rozumiem. niefajnie dla fanek "starego" zapachu

      do Balea jako marki się nie zniechęciłam, ale do dezodorantów Balei tak :)

      Usuń
  3. Jeżeli antyperspirant, to tylko w kulce.
    Jeżeli kulka, to tylko Nivea :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od lat stosuję Niveę. miałam ochotę na zmianę, ale nie wyszło mi to na dobre ;)

      Usuń
  4. Ja mam inną wersję - waniliową. Pachnie cudnie, ale z resztą jest tak jak piszesz. Inna sprawa, że nie spodziewałam się po nim niczego nadzwyczajnego. Nosze go ze sobą w torebce ot tak, kiedy chcę w ciągu dnia podrasować samopoczucie i zapachnieć jak ciacho ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lady też pisze, że waniliowa cudnie pachnie :) ja jej sobie nie sprawię, bo np. kulki Nivei dają mi ochronę na cały dzień :]

      Usuń
  5. Zdecydowanie wolę antyperspiranty w sztyfcie :) Jednak moim ulubionym jest zielona kulka z Vichy, temu jestem w stanie wybaczyć taką formę aplikacji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. ja nie lubię sprayów, dla mnie są zbyt duszące :)

      Usuń
  7. Oj .. czyli bubelek . Ja zostanę przy nivea ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. 48h bez przykrego zapachu? czyli obiecanki cacanki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z drugiej strony, czy spotkałaś zwykły antyperspirant (nie bloker), który by tyle czasu działał? bo ja nie :]

      Usuń
  9. Nie znam produktów tej firmy, wcale a wcale, więc nie zweryfikujemy jego działania :) Ja jestem wierna blokerom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam przykre doświadczenia z jednym takim blokerem i nie sądzę, żebym jeszcze kiedykolwiek skusiła się na eksperymenty...

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. ja nie lubię sprayów, ale dla każdego coś dobrego ;)

      Usuń
    2. Ja też lubię w sprayu, ale jak w kulce działa to czemu by nie ;) Ale z Balea jeszcze nie miałam żadnego antyperspirantu, za to w żelu z LSS tak - i też się sprawdza u mnie :)

      Usuń
  11. Nie miałam jeszcze nic z tej firmy. Lubię antyperspiranty z Ziai(fioletowy Soft) oraz zielony z Vichy:-)

    OdpowiedzUsuń
  12. od lat działa u mnie Nivea, teraz za namową blogerek skusiłam się na Garnier, fajnie chroni ale capi alkoholem :\
    słabiutki jest ten Balea skoro nie daje rady jesienią...

    OdpowiedzUsuń
  13. Och, nie! Tylko nie spocone pachy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. takie recenzje utwierdzają mnie w przekonaniu, że moja zielona kulka Vichy jest ideałem :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też nie oczekuję, że dezodorant zapobiegnie poceniu, ma po prostu nie dopuścić do rozwoju bakterii rozkładających pot, bo te fundują nam nieprzyjemne zapachy. Nie miałam jeszcze nic z Balei.

    PS Byłaś w Niemczech i przy okazji wstąpiłaś do DMu, czy dokonałaś zamówienia przez internet?:) Bo teraz przyszło mi do głowy, że może istnieje opcja dokonania zakupów w sieci i przesłania ich do wybranego kraju na terenie UE:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ani to, ani to :) moja bardzo dobra koleżanka zna blogerkę z Niemiec, która za prowizją zrobiła nam zakupy i je nam podesłała :)

      Usuń
    2. Aa:) Tak się sprawy mają:) A już myślałam, że będę mogła robić zakupy przez internet bez angażowania kuzyna;)

      Usuń
    3. w sumie to bardzo dobrze, że masz kuzyna w Niemczech. to raczej zaufany pośrednik ;)

      Usuń
  16. oprócz blokerów nie lubie kuleczek

    OdpowiedzUsuń
  17. Hoho! Nie próbowałam i na pewno nie spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. garnier całkiem nieźle sobie radzi:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeśli to dezodorant, a nie antyperspirant, to nie chroni przed poceniem tylko przed bakteriami, wywołującymi niemiłe wonie... Ale skoro nawet tego nie robi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież nigdzie nie napisałam, że kosmetyk ma chronić przed poceniem, tylko przed niemiłym zapachem :) ale mu się i to nie udaje :/

      Usuń
  20. Bawią mnie kosmetyki tego typu, które mają działać 48 czy nawet już teraz 72 godziny. Czyli co, masz przez trzy dni się nie myć? Ja osobiście wolę sztyfty od kulek. Swoją drogą po co kupować dezodorant, który nie spełnia swojej podstawowej roli? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na to wychodzi, wszak częste mycie skraca życie :D zgadzam się z Tobą w tej kwestii :)

      zanim go kupiłam, nie wiedziałam, że u mnie nie będzie się sprawdzać :]

      Usuń
  21. Ja w ogóle nie mam problemów z potliwością i takich kulek używam, jak mi się przypomni :P Czasami nawet i raz na tydzień, choć STARAM SIĘ co drugi dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę? ja od lat aplikuję antyperspirant/dezodorant dwa razy dziennie...

      Usuń
    2. No nie mam potrzeby, więc zapominam ;)

      Usuń
    3. takiej to dobrze ;) odchodzą wydatki na antyperspiranty :)

      Usuń
  22. ja mam deo w sprayu z tej marki i ku mojemu zaskoczeniu tadam ... działa:)

    OdpowiedzUsuń
  23. o niee takim kulkom mówię stanowcze nie! ugh ja mam trudności z doborem dobrej kulki - zawsze z drżeniem serca podchodzę do nowości i w tej materii baardzo rzadko ulegam reklamie i wiele kulek po jednym razie wylądowały poza moją łazienką :) tym razem balea mnie nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem :) cóż, mam nadzieję, że znalazłaś swój ideał :)

      Usuń
  24. Bardzo lubię antyperspiranty Garnier :) Takich kulek co nie chronią nie lubię, no nienawidzę tego dyskomfortu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też, garnierki są w porządku :)

      a kto lubi taki dyskomfort...

      Usuń
  25. ja stawiam na sprawdzoną rexonke w sprayu albo nivea, zdAJĄ egzamin w zimie, a w lecie jeszcze czasami uzywam jakiegoś blokera i pocenie z głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zostaję w takim razie przy Garnierach :) i kupię teraz zielone kulki Vichy, będą na zapas.

    Mile wspominam za to dezodorant organiczny z Dr Organic, masz u siebie sklep Holland & Barrett? bo choć to deo a nie antyperspirant to wersja z granatem była super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba mam, ale muszę jeszcze sprawdzić :) dzięki za cynk :*

      Usuń
  27. z dezodorantów lubię najbardziej Rexonę i Garniera. Choć ostatnio kupiłam sobie niepozorny deo w kremie z Isany (kosztował bodajże 3zł z groszami) i jak na razie świetnie się sprawdza:)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...