poniedziałek, 12 listopada 2012

Laura Conti, maseczka oczyszcząca cynkowa

Maseczkę kupiłam w Rossmannie z Cenie na do widzenia za 2,99 zł/10 ml.



Producent obiecuje, co następuje:


Po otwarciu saszetki przeżyłam szok: mazidło jest niebieskie! Po wysmarowaniu buzi tym specyfikiem (zawartość opakowania wystarczyła mi na jedną szczodrą aplikację) wyglądałam jak smerf(etka) :]


Jak widać, maseczka jest dość rzadka, ale nie spływa z twarzy. Mazidło ma okropny, chemiczny, cytrusowo-kwiatowy zapach. W masce zatopione są jakieś dziwne drobiny, ale za ich pomocą nie da się zrobić peelingu przy zmywaniu tego z twarzy, zatem nie wiem, jaką mają pełnić rolę. Maskę trzymałam na buzi przez około 20 minut - nie zaschła w typowy dla glinek sposób. Przy zmywaniu trochę się to to mazało.


Rzućmy okiem na skład.


Z substancji wartościowych mamy tu glinkę, wosk pszczeli, cynk, pantenol, wyciąg z żeń-szenia, witaminę E oraz kroplę oleju rycynowego. Natomiast niepokoi mnie obecność pięciu konserwantów (po co aż tyle?), a także nie widzę sensu w ładowaniu do tego typu maseczki barwników.

Działanie? Przyzwoite. Po zmyciu maseczki skóra twarzy była rozjaśniona, wygładzona, oczyszczona, zmatowiona, a pory - ładnie ściągnięte. 

Maska działa, ale mimo wszystko nie kupiłabym jej ponownie. Wolę ukręcić coś takiego sama z czystej glinki i wartościowych olejków, bez zbędnych konserwantów. Aczkolwiek doceniam fakt, że takie gotowce pozwalają troszkę oszczędzić czas :)

34 komentarze:

  1. Mam tę maseczkę w zapasach, muszę ją w końcu wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Konserwantów trudno uniknąć w drogeryjnych kosmetykach, a nie każdemu się chce samemu robić maseczki :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Raz na czas można się skusić na taką gotową maskę, ale przy dłuższym stosowaniu chyba nie byłoby to korzystne dla cery- po pierwsze ze względu na konserwanty i barwniki, a po drugie ze względu na glicerynę i trójglicerydy wysoko w składzie (mogą zapchać cerę problematyczną).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje maseczkowe zapasy pochodzą z czasów, kiedy jeszcze nie czytałam składów. toteż zużywam je, ale mam teraz świadomość, że najlepiej samemu sobie ukręcić fajną maseczkę :)

      Usuń
  4. Ale ma słodki kolorek ;D specu Ty od maseczek, czemu nie ukazałaś nam się z buzią ;> czekałam na to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a bo niestety nie miałam czasu ani warunków, żeby pstryknąć wtedy fotkę :(

      Usuń
  5. Miałam jakąś maseczkę tej marki.
    Chyba czekoladową - odżywczą.
    Ot, w kolorze błotka ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro nie kupiłabyś ponownie, to dobrze, że (cena na) do widzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie kojarzę zupełnie tej maseczki.. nadal jestem zadowolona z maseczki oczyszczającej z TBS :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie widziałam tej maseczki, ale jeśli ją gdzieś spotkam, to może wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwsze widzę, ale i tak nie do mojej cery ;) Swoją drogą kolor ma świetny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie kolor jest przede wszystkim sztuczny...

      Usuń
  10. Też pierwsze widzę, choć lubię mazidła w dziwnych kolorach mieć na twarzy - ale wolę "samorobione". ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też zdecydowanie wolę samorobne maseczki :)

      Usuń
  11. No to może ten peeling podczas aplikacji? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba miał być lekki peeling, ale te cząsteczki nie masują, nic nie robią

      Usuń
  12. i jeszcze jakby tak pokupować te składniki - na jednorazowe użycie może wyjść drożej:p no nic ważne, że można kupić saszetkę w miarę skuteczną od tak na jeden raz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale przecież już samo opakowanie zielonej glinki wystarcza na więcej użyć ;)

      Usuń
  13. Miałam kiedyś maseczkę tej firmy - przesuszenie i ściągnięcie maksymalnie, więc do Laury Conti jestem zrażona :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Wolę domowe maseczki, bez barwników, dodatkowych zapachów itp, akurat jeszcze konserwant zrozumiem, bo jednak zepsuć się nie może, ale całą resztę "ulepszaczy" mogliby darować.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja bardzo lubię glinkowe maseczki i w nich, jak i innych u mnie królują saszetki z Superdrug, ale ciągle myślę o tym, żeby wrócić właśnie do samej glinki i kombinowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem fanką samodzielnego kombinowania, choć przyznaję, że niektóre maseczki Superdrug są fajne :)

      Usuń
    2. Ja bardzo lubię te ich w saszetkach, od nie dawna im odświeżyli opakowania :) Wszystkie jakie miałam były ok, a niektóre są boskie. Z tym, że ja nie kupuję ani rozgrzewających, ani peel-off.

      Usuń
    3. racja, widziałam nowe opakowania :)

      ze względu na naczynka od rozgrzewających maseczek w ogóle trzymam się z daleka ;)

      Usuń
  16. Ja ostatnio kupiłam maseczkę z glinką z Kolastyny. Bardzo przyjemna i skuteczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, nie wiedziałam, że Kolastyna ma maseczki :)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...