piątek, 15 marca 2013

Maybelline, khol express, waterproof eyeliner, glam black

Kredkę tę posiadam od ponad roku. Wydaje mi się, ale nie jestem pewna, że khol exress zmieniło swoją nazwę na master smoky. Któraś z Was może wie, czy nie jestem w błędzie?


Kilka postów temu pisałam o swojej kredkowej miłości od Maybelline (klik). Dziś będzie o kredkowym zwyklaku tej marki.

Zacznijmy od pozytywów. Grafit kredki jest przyjemnie miękki, a kreskę łatwo się rozciera. Produkt łatwo zatemperować.

Neutrale: kredka jest czarna, ale nie aż tak czarna, jak Smoky Black z serii master smoky.

No i przechodzimy do sedna. Czemu uważam kredkę za zwyklaka? Ponieważ jej jakość nie powala na łopatki. Nie mogę nosić wykonanej produktem kreski na gołej powiece, ponieważ po kilku godzinach pojawia się efekt ksera. Nie mogę nosić jej na linii wodnej, ponieważ pomimo obietnic producenta, że jest wodoodporna, wodoodporna wcale  nie jest i z linii wodnej bardzo szybko znika. Kiedy robię kreskę na cieniach (górna powieka), kreska blednie w ciągu dnia, a po jakiś siedmiu, ośmiu godzinach gdzieniegdzie pojawiają się prześwity. Właściwie kredka sprawdza się dobrze tylko, kiedy podkreślam nią linię górnych rzęs. Wtedy mogę liczyć, że makijaż będzie dobrze wyglądać aż do demakijażu.


Kosztowała mnie 5 albo 6 funtów. Okazała się niewarta tej ceny.

51 komentarzy:

  1. Nieciekawie, że kredka tak kiepsko zachowuje się na oku;/

    OdpowiedzUsuń
  2. przerost formy nad treścią. ja mam jedną chyba z avonu czarna że hej na powiecie po chwili niknie i ktokolwiek widział ktokolwiek wie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię "słabych" czarnych kredek!

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż, ja nawet takim zwyklakiem nie potrafię kreski zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze powtarzam, że praktyka czyni mistrza ;)

      Usuń
  5. kiepsko.. ja ogolnie jakiejkolwiek kredki nie naloze na linie wodna, szybko znika.. i mimo duzych oczu wydaje mi sie ze do mnie nie pasuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zazwyczaj podkreślam linię wodną cielaczkiem; taka kredka chyba wszystkim pasuje ;)

      Usuń
  6. Nawet nie kojarzę tej wersji, ale czerń rzeczywiście słabiutko wygląda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no bo właśnie chyba te kredki to teraz seria master drama. ale nie jestem pewna

      Usuń
  7. Dla mnie do niedawna kredki mogły nie istnieć, ale ostatnio cos mi odbiło i uzywam non stop. Niestety ciężko znaleźć taka która się nie kseruje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w sumie częściej sięgam po kredki niż np. eyelinery, bo podobają mi się delikatniejsze, bardziej rozmyte kreski ;)

      Usuń
  8. Rzeczywiście słaba- o wiele bardziej podoba mi się mocny, głęboki odcień czerni tej kredki z serii Master Smoky.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. master smoky jest również znacznie lepszej jakości ;)

      Usuń
  9. pf.

    ja nie mam kreskowej obsesji, ale zauważyłam, że niektóre np kiko lepiej sprawdzają się na powiece pokrytej cieniem - na samej bazie/korektorze/pudrze to średnio.

    anyways, ja mam bardzo wrażliwe oczy i kredki rzadko się sprawdzają na mojej linii wodnej. to mnie denerwuje, ale jakoś żyję sobie z alergią i bolącymi oczami jak mi bardzo zależy na podkreśleniu.
    to nie jest optymalne, nie polecam.. ale czasami mam ochotę na czarną czarność wszędzie dookoła oka.. i w środku też ;)

    dobry wieczór! buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w moim przypadku wszystkie kredki o wiele lepiej spisują się na cieniach niż bez nich. bez cieniowego podkładu ksero murowane ;)

      gdybym miała aż tak wrażliwe oczy, zostawiałabym linię wodną w spokoju ;)

      dobry wieczór, buziaki :*

      Usuń
  10. W takim razie zdecydowanie nie jest to produkt dla mnie - nie wytrzymałaby na moich oczach nawet pół dnia :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Po zakupie 2 Master Smoky jestem pewna, że kredko Maybelline podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja w ogóle nie mogę się przekonać do kredek, co po jakąś nie sięgnę to wychodzi wielka klapa :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam jedną kredkę od Maybelline i byłą po prostu okropna, po pierwszym obmacaniu się jej pozbyłam. Była twarda i nie dało się z nią w ogóle współpracować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat na twardą kredkę tej marki jeszcze nie trafiłam :]

      Usuń
    2. Mi się wydaje, że to była ta sama, co Twoja jeszcze jako khol, tylko brązowa i można było nią się oka pozbawić :/

      Usuń
    3. o raju, będę pamiętać. choć już mam swoją ulubioną brązową kredkę :]

      Usuń
  14. uuu efekt ksera, nie lubimy tego.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakoś nigdy nie byłam przekonana do kredek Maybelline, już chyba Avon ma lepsze :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam porównania, bo nigdy nie zetknęłam się z avonowymi kredkami :)

      Usuń
    2. nie mam porównania, bo nigdy nie zetknęłam się z avonowymi kredkami :)

      Usuń
  16. Rzeczywiście wypada dość marnie. Tego typu kredki mają wiele zastosowań, w przypadku zaprezentowanego przez Ciebie produktu trafiamy na ograniczone pole manewru. Ja używam kredek Inglota. W ich przypadku do szewskiej pasji doprowadza mnie ich jakość. Rysik ciągle się łamie. Temperówka znajduje się w nieustannym ruchu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. owszem, kredka daje ograniczone pole manewru, ale i tak dość często po nią sięgam. właściwie zawsze kiedy tylko mam zamiar zagęścić linię rzęs ;)
      co do Inglota, miałam kiedyś czarną automatyczną kredkę. nie łamała mi się, ale to nie była najczarniejsza z czerni...

      Usuń
  17. tak czasem jest z tymi za miękkimi kredkami.. nie zasychają jakby na 100% i robią różne dziwne rzeczy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nie posiadam w swoim zbiorku żadnej zastygającej kredki

      Usuń
  18. słabo, mi się teraz spodobały kredki niemieckiej firmy misslyn, ale koniecznie trzeba przypudrować dobrze powieki, bo są dosyć mokre, coś jak avonowy supershock:)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...