środa, 21 sierpnia 2013

Inglot, Face Blush, 47

Róż, o którym Wam dzisiaj opowiem, pochodzi z inglotowej kolekcji Hawaiian z lata 2012. Dostałam go wraz z najładniejszym moim zdaniem lakierem kolekcji (klik) w prezencie na dwudzieste szóste urodziny od kochanej Stri :*


Z różem łączy mnie trudna relacja. Uwielbiam, po prostu uwielbiam jego kolor. Ten cudny koral świetnie komponuje się z letnimi, kolorowymi makijażami, jak i pęknie ożywia twarz zimą. Najchętniej sięgam po niego właśnie w te dwie pory roku.

Niestety, róż jest dość trudny we współpracy...


Produkt ma bardzo suchą, niepylącą konsystencję i matowe wykończenie. Nie nakłada się na policzki równą warstwą; na niektórych miejscach na skórze zostaje go więcej, na innych mniej, co daje wrażenie plam. Bardzo trudno to rozetrzeć, żeby rumieniec był jednolity. Zbite pędzle, takie jak Hakuro H24, zupełnie nie nadają się do aplikacji produktu. U mnie najlepiej sprawdza się miękki pędzel do różu Real Techniques. Nakładam róż w malutkich ilościach, dokładając go tam, gdzie tworzą mi się braki, tak żeby nie było widać plam. Łatwiej go w ten sposób jednolicie nałożyć, gdyż rozcieranie nie zdaje egzaminu.

Jakby trudności z aplikacją było mało, produkt ma tendencję do nieładnego znikania. Na mojej tłustej cerze trzyma się przez około 8 godzin, po czym zaczyna znikać tak, jak się aplikuje - pozostawiając na policzkach plamy z większą koncentracją koloru. Staram się bardzo pilnować, żeby nie dotykać rękami buzi w ciągu dnia, więc to nie ja jestem winna temu stanowi rzeczy...

Na buzi wygląda tak. Zdjęcia są z okresu zimowego, stąd mam na sobie sweterek :P


Jest to zdecydowanie najładniejszy koralowy róż w mojej różowej kolekcji. Bardzo dobrze czuję się w tym odcieniu i chętnie po niego, mimo problemów z aplikacją, sięgam. Strasznie żałuję, że jakościowo produktowi wiele brakuje...

To mój jedyny róż Inglota. Zastanawiam się, czy ich inne matowe odcienie robią takie niespodzianki? Dajcie znać, jeśli miałyście z nimi do czynienia :)

77 komentarzy:

  1. Rzeczywiście, bardzo ładny kolor

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam jeden róż z Inglota, ale nie potrafiłam się nim posługiwać. strasznie trudny we współpracy, jak ten cudny koral...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pamiętasz może jakie miał wykończenie? matowe, perłowe, z drobinkami?

      Usuń
  3. U mnie sprawdzają się tylko róże w wersji wypiekanej.
    Innymi nie potrafię się obsługiwać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładny kolor, mam jeden z Inglota w swojej kolekcji ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam sześć róży z inglota i je uwielbiam! Pięć matów i jeden z drobinkami - nie mam problemów w obsłudze, plamy mi się nie robią, tylko trzeba NAPRAWDĘ uważać z pigmentacją: buraczkowy róż, formuła AMC to nie jest coś dla początkujących jeży :D Na szczęście rozpracowałam je skunksem z RT i na dzień dzisiejszy własnie po ingloty sięgam najczęściej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie nie zniechęcam się do różów marki :)

      Usuń
    2. Od kilku miesięcy przymierzam się do zrecenzowania ich, ale najpierw bawiłam się z odpowiednią aplikacją (matriocha nie zachęcała do testów), a teraz kolekcja się powiększyła i chcę każdy z nich rozpracować, żeby mieć o czym pisać i być tego pewną :)

      Usuń
    3. słusznie, słusznie :) testuj więc, a jak już będziesz gotowa na podzielenie się swoimi wrażeniami, bardzo chętnie przeczytam posta :)

      Usuń
    4. Jasne! Nie obiecuję jednak, że to szybko nastąpi... Jak to mówią, lepiej późno niż słabo przetestowane ;)

      Usuń
  6. dobra współpraca to podstawa! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczny kolor, trzeba przyznać :)
    Szkoda, że sprawia tyle problemów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech, czasami nie można mieć wszystkiego ;)

      Usuń
  8. Szkoda, że właściwości średnie, bo kolor jest cudowny, ostatnio mam ogromną fazę na korale :)
    Mam jeden róż z inglota, matowy i jestem z niego całkiem zadowolona, na szczęście nie płata mi figli i jest trwały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w ogóle kocham korale gorącą miłością :)

      to super :)

      Usuń
    2. To zupełnie tak jak ja :)

      Usuń
  9. Kolor prześliczny i bardzo ładnie nałożony na poliki - daje naturalny efekt. Ja niestety też nie mam dobrych wrażeń po różach z inglotu. U mnie również bardzo szybko znikały z buzi i zmiany pędzli nie pomogły. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, szkoda :( spotkałam się już z opiniami o nietrwałości...

      Usuń
  10. 8 godzin na buzi , to i tak sporo wg mnie, ja mam 2 od I. i staram się ich nie rozcierać a stempelkowo nakładać - tap-tap obok siebie, a potem czystym flat topem ściagam nadmiar, ale u mnie żaden róż nie wysiedzi 8h

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stempelkowo mówisz? będę musiała spróbować :)
      u mnie z kolei dość wiele różów bardzo dobrze się trzyma na twarzy - nawet tanie essence

      Usuń
  11. Kolor jest piękny <3 Ale z aplikacją bym nie wytrzymała ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aplikacja dla cierpliwych. dla koloru czasem jednak warto się troszkę pomęczyć ;)

      Usuń
  12. Mam róż Burżujka i chyba nigdy go nie wykończę, dla tego nie kupuję kolejnych...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam jeden róż B. jednak lubię mieć wybór kolorów, stąd moja kolekcja jest większa ;)

      Usuń
  13. Nie miałam do czynienia z matowym różem Inglota. Swego czasu używałam wkładu z drobinkami, który dobrze współpracował z pędzlem i moją skórą. Podobną zależność zauważyłam w przypadku cieni Inglota. Maty bywają problematyczne, podczas gdy perły dają ładne przejścia, dobrze stapiają się z powieką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie dlatego podejrzewam, że wykończenie ma tutaj znaczenie... pewnie z ich satynowymi różami lepiej się pracuje ;)

      Usuń
  14. Pięknie Ci w nim! W opakowaniu jest bardzo nasycony,ale na twarzy rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można na twarzy zbudować większe nasycenie koloru, ale moim zdaniem mniej znaczy więcej ;)

      Usuń
  15. Rzeczywiście twarzowy, ślicznie ożywia buzię :)No, ale ładnej buzi w każdym różu ładnie ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :*

      choć przekonałam się, że mi niestety nie w każdym różu ładnie... odcienie zbyt chłodne, fioletowawe, jagodowe niestety odpadają :(

      Usuń
  16. Szkoda, że aplikacja jest taka uciążliwa, bo kolor faktycznie jest cudny!

    OdpowiedzUsuń
  17. ale ładny odcień, ciekawe czemu taki wredny :P
    akurat w róże z inglota nie inwestowałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czemu niestety nie wiem. a chciałabym ;)

      Usuń
  18. mam dwa róże z inglota i też uważam, że czegoś im brakuje;p

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam trzy róże Inglota i żaden nie robił mi plam. Jeden zachowywał się można powiedzieć normalnie, ale kolor mi nie do końca odpowiadał. Dwa inne mają za to szaloną pigmentację, więc jednego się pozbyłam, by nie wyglądać jak Matrioszka, drugiego wciąż używam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wiesz, nie darzę róży jakimś specjalnym uczuciem, bo po prostu nie umiem się nimi bawić - czuję się jak wiedźma wysmarowana burakiem :)
    Ten, na Twoim licu prezentuje się wyśmienicie = dokładnie tak jak powienien (chyba :)) róż - delikatny akcent a nie ordynarny malunek :) bardzo mi się podoba ten efekt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kiedyś nie darzyłam różów specjalnym uczuciem, bo uważałam, że gryzą się z naczynkami. nic bardziej mylnego - tylko trzeba dobrać właściwy odcień. bardzo lubię sposób, w jaki róże ożywiają buzię :)

      aplikując makijaż staram się kierować zasadą "mniej znaczy więcej", więc nie ładuję na poliki dużych ilości ;)

      Usuń
    2. Tak, to chyba złota zasada - "mniej znaczy więcej" i to w wielu aspektach życia :)

      Usuń
  21. Jest piękny, szkoda, że nieco kłopotliwy :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. kolorek piękny i ślicznie Ci w nim:]

    OdpowiedzUsuń
  23. ślicznie się na buźce prezentuje! szkoda, że taki kłopotliwy :(

    OdpowiedzUsuń
  24. miałam i matowe i z drobinkami, matowe rozprowadzają się lepiej, piękny odcień i bardzo do Ciebie pasuje Kinguś :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że ten mój mat taki oporny :)
      dziękuję :*

      Usuń
  25. Bardzo fajny odcień, uwielbiam takie koralowe róże, bo fenomenalnie odświeżają cerę i nawet zmęczonej twarzy nadają dziewczęcego blasku. Szkoda, że jest jednak dość problemowy, ja staram się zostawać przy różach, którymi nie można sobie zrobić krzywdy, bo jeszcze nie czuję się w tej kwestii wystarczająco doświadczona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też jeszcze się uczę nakładania różu :) ale bardzo doceniam siłę i znaczenie tego kosmetyku :)

      Usuń
  26. Kolor podobny do NARS orgasm. Dla Ciebie odcień idealny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdaje się, że orgasm ma zupełnie inne wykończenie :)

      Usuń
  27. Bardzo ładny. Lubię takie odcienie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Śliczny odcień ;) Bardzo łądnie wygląda na policzkach ;)


    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Piękny kolor ♥ Bardzo lubię takie. Dla mnie odkryciem jest róż z ArtDeco w bardzo zbliżonym kolorze do tego i ma świetną konsystencję oraz trwałość. Muszę pokazać go niebawem. Namawiam też do zakupu różu z The Balm, seria InStain. Jest tam piękny koralowy/brzoskwiniowy kolor ♥ Nie chciałam poczynić dubla więc wybrałam zupełnie inny, lecz gdybym nie miała ArtDeco to na pewno wpadły w moje ręce :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będę czekać, aż pokażesz oba różowe cudeńka :)

      Usuń
  30. Matowe róże z Inglota ciężko się rozprowadzają... mimo, że lubię maty to z Inglota wolę te satynowe:). Twój ma rewelacyjny odcień, który pasuje Ci w 100%, w ogóle myślę, że koralowe i brzoskwiniowe odcienie bardzo Ci pasują, czy to na policzkach, czy na powiekach i ustach:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego bardzo chętnie sięgam po koral w każdym wydaniu ;) na paznokciach też lubię :]

      Usuń
  31. miałam trochę ciemniejszy odcień różu z tej serii, jakościowo wydawał mi się w porządku-wytrzymywal ok 8 h na twarzy, pozdrawiam i zapraszam do siebie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi ten tu też8 godzin wytrzymuje. tyle, że z aplikacją i ścieraniem są problemy :/

      Usuń
  32. Wieki temu miałam róż z Inglota i był dokładnie taki jak opisujesz - bardzo suchy, matowy i niemożliwy do nałożenia bez plam. Wyrzuciłam bez żalu. Moja siostra ma od Inglota kremowy róż i ten jest naprawdę niezły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja swój trzymam ze względu na kolor, bo jest cudny ;)

      Usuń
  33. Aplikacja swoją drogą [choć chyba bym się poddała i pokazała "jej" białą flagę ;) ], ale ten kolor - jestem pod wrażeniem, naprawdę bardzo ładny.
    Pięknie Ci w tym sweterku, bardzo pasuje do Twoich oczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego ten róż zostaje ze mną. nie mam drugiego takiego cudnego koralu :)

      dzięki. bardzo ten sweter lubię :)

      Usuń
  34. ślicznie Ci w tym odcieniu. miałam kiedyś dosyć sporo inglotowych róży, ale szczerze mówiąc żaden nie zapadł mi w pamięć jakoś szczególnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...