poniedziałek, 17 lutego 2014

Isana, krem do rąk rumiankowy

Isana oferuje kilka rodzajów kremów do rąk, a dodatkowo marka wypuszcza edycje limitowane. Miałam na przykład limitowane kremy migdałowy i pomarańczowy, które jednak na moich ekstremalnie suchych dłoniach nie robiły wrażenia. Krem rumiankowy należy do stałej oferty. Tubka kosztuje poniżej 10 zł/100 ml i mi wystarczyłą na około miesiąc stosowania kilka razy dziennie.

Produkt zapakowano w klasyczną tubkę z klapką. Kolorystyką nawiązuje trochę do kremów Kamill. 


Kosmetyk jest biały i ma dość rzadką konsystencję. Do jednej aplikacji wystarcza niewielka ilość. Produkt szybko się wchłania i nie zostawia tłustego filmu. Pachnie przyjemnie - słodko, kwiatowo, niezbyt intensywnie.







Działaniem krem mnie nie zachwycił. Od zawsze mam problemy z ekstremalnie suchą skórą dłoni i twardymi, skłonnymi do zadzierania skórkami. Mimo częstego smarowania dłoni tym produktem, ich stan dodatkowo się pogorszył. Krem działał tylko doraźnie tylko przez kilka minut. Na dłuższą metę dłonie stały się jeszcze bardziej przesuszone i szorstkie niczym papier ścierny, a skórki wyglądają wręcz tragicznie. Nabawiłam się podrażnień, więc nie ma mowy o łagodzeniu... A dodam jeszcze, że w Blackpool temperatura tej zimy ani razu nie spadła poniżej zera, więc krem aż tak się wykazywać nie musiał.


Myślę, że z tego produktu zadowolone będą tylko posiadaczki nieproblematycznych dłoni, którym zależy na szybkim wchłanianiu kremu do rąk. Ja wracam do wersji z mocznikiem...

41 komentarzy:

  1. Miałam go i byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo nie lubię kosmetyków, które tylko pozornie natłuszczają skórę, bez prawdziwego nawilżenia, a w dodatku sprawiają, że w ogólnym efekcie skóra jest w jeszcze gorszym stanie... Miałam tak z niektórymi balsamami, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takich kosmetyków nie da się lubić...

      Usuń
  3. To jednak krem nie dla mnie,ja potrzebuję mocnego nawilżenia,zwlaszcza w zimie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. uzywalam ich w tam tym roku sprawdzilam chyba wszystkie rodzaje :) tez mam problematyczne dlonie szczegolnie zima i naprawde ciezko jest mi doprowadzic je do dobrego stanu:/ tej zimy jednak zaden z nich sie nie sprawdzil :/ jedyne co to krem bambino

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet krem z mocznikiem nie pomógł? w moim odczuciu jest bardzo dobry...

      Usuń
  5. Kremy Isany lubię, ale nie rzucają mnie na kolana swoim działaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O tak, wersja mocznikowa najlepsza :)
    Ostatnio zachwycam się kremem cztery pory roku rozgrzewającym zimowym, w składzie same masła i oleje zaraz po wodzie, no i imbir - cudowny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nie mam na razie do niego dostępu :/

      Usuń
  7. Pseudonawilżające kosmetyki są męczące. Smarujesz, czekasz aż przyjdzie fala ulgi.. zawsze częściowo przychodzi, a później powrót do stanu sprzed. Ja Isanę z kwiatem pomarańczy właśnie mam na włosach. Za 1,49 zł nie mogłam się powstrzymać. Będę ją zmywać za kilkadziesiąt minut, jestem ciekawa efektów! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. huh, nie pomyślałam o takim zastosowaniu tego kremu :)

      Usuń
  8. Miałam go jakiś czas temu, podobał mi się zapach i szybkie wchłanianie. Był całkiem ok dla moich dłoni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mialam go a teraz stosuje oliwkowy z tej serii. Uwazam ze ten oliwkowy lepszy- bardziej nawilza i ladniej pachnie, bo ten rumiankowy to moim zdaniem okropny ma zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi zapach się podobał, ale działanie leży i kwiczy

      Usuń
  10. Kurcze no, kto to widział, żeby krem pogarszał stan dłoni?! Niedobrze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie powiedziałabym, że krem pogorszył stan dłoni. po prostu smarowanie się nim było nieefektywne, bo krem nie nawilżał na dłuższą metę. moje dłonie wyglądają tak, jakbym ich przez miesiąc niczym nie smarowała...

      Usuń
  11. Nigdy nie zwróciłam uwagi na wersję rumiankową, pewnie dlatego że zauroczył mnie mocznik:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mocznik jest super i się go trzymajmy :)

      Usuń
  12. Z Isany miałam dwa kremy do dłoni i obydwa mnie rozczarowały. Zdecydowanie wolę moja Anidę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś nie przepadam za kremami do rąk Isany, średnio się u mnie sprawdzają:(

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam ten krem i mi służy-jestem zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam go, nie pociąga mnie, no i... teraz to już kompletnie.

    O ile lubię rossmanowe kosmetyki z Babydream i niektóre Alterry, o tyle z Isaną jakoś kompletnie mi nie po drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z Isaną mam pół na pół - niektórymi kosmetykami się zachwycam, inne się nie sprawdzają...

      Usuń
  17. U mnie najlepiej sprawdzała się wersja migdałowa. Bardzo żałuję, że została wycofana.
    Słynny krem z mocznikiem zupełnie mi nie służy, jest zbyt treściwy. Wykorzystuję go do stóp, sprawdza się o niebo lepiej. Moja Mama uwielbia wersję oliwkową. A ja najbardziej lubię ten z Isany Med, tę standardową wersję. Ta nowa z mocznikiem jest do niczego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie została wycofana, tylko była to limitka :)
      mam w zapasach isanę med z mocznikiem. ciekawe, jak u mnie się sprawdzi :)

      Usuń
  18. Tego nie miałam akurat, ale lubię ten z mocznikiem.

    OdpowiedzUsuń
  19. Tej wersji nie miałam, a to dlatego że zawsze wybieram właśnie wersję z mocznikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Moje dłonie też nie należą do łatwych, ale lubię wersję oliwkową tego kremu. Z mocznikiem nie próbowałam, bo kiedyś miałam balsam z tym składnikiem i strasznie się lepił. A jak jest z kremem do rąk?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. krem zostawia film, który może przeszkadzać, ale naprawdę pomaga przesuszonym dłoniom...

      Usuń
  21. No właśnie, ta wersja z mocznikiem jest chyba najlepsza

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią :)

Bardzo proszę o niepozostawiane komentarzy typu: "Fajny blog. Obserwuję i liczę na to samo". Nie reaguję na agresywną autopromocję, więc nie spamuj, a ja nie będę musiała cenzurować :)

UWAGA: komentarze w postach starszych niż 7 dni są moderowane. Zmusił mnie do tego zalew automatycznie generowanych komentarzy, mających na celu reklamowanie różnych stron internetowych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...